Przejdź do głównej treści

Geneza i zarys historii Krajowej Rady Sądownictwa

Kategoria: Historia / Opublikowano: 13 maj 2026

Historia Krajowej Rady Sądownictwa ma niebagatelne znaczenie dla zrozumienia jej dzisiejszej roli, tym bardziej, że to właśnie legitymizacja historyczna była przywoływana na poparcie systemu zmiany wyboru jej członków, obowiązującego od chwili jej utworzenia w dniu 27 grudnia 1989 r. do 8 grudnia 2017 r.

Dla zobrazowania rzeczywistości, w jakiej przystąpiono do kreowania nowych rozwiązań prawnych w 1989 r. należy przywołać fakt prawny, że w owym czasie państwo polskie nie było ani demokratyczne, ani nie spełniało kryteriów państwa prawa. Polska Rzeczpospolita Ludowa była państwem autorytarnym.

Zastany stan rzeczy w okresie transformacji ustrojowej spowodowanej ruchem „Solidarności” w obszarze wymiaru sprawiedliwości był taki, że znaczna część środowiska sędziowskiego w różnoraki sposób uwikłana była w systemową rzeczywistość PRL.

Rolę sądów w PRL określała ówczesna ustawa zasadnicza7, zgodnie z którą ich podstawową powinnością było strzeżenie jej ustroju, przymiotnikowej praworządności i własności (ludowej) oraz ochrona zdobyczy socjalizmu (polskiego ludu pracującego). Jej interesów politycznych w obszarze sądownictwa pilnowały głównie dwa podmioty: Ministerstwo Sprawiedliwości i kadencyjny Sąd Najwyższy.

W systemie jednolitości władzy państwowej sędzia był, zgodnie z leninowska zasadą, urzędnikiem, funkcjonariuszem państwa autorytarnego, („korpus funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości”, jak stwierdził mec. Jacek Taylor w czasie prac „podstolika” ds. reformy sądownictwa przy Okrągłym Stole z 1989 r.), który pełnił określoną rolę w zabezpieczaniu interesów partyjnej nomenklatury. To właśnie ta nomenklatura „opiniowała” – a de facto zatwierdzała – kandydatów na stanowiska sędziowskie, jak też decydowała o obsadzie stanowisk funkcyjnych. System ten, działający przez dziesięciolecia, wykształcił specyficzny typ sędziego: oportunisty i konformisty.

System PRL1 nie potrzebował niezawisłych sądów i niezależnych sędziów, a jedynie takich, którzy sprawdzali się w roli utrwalaczy władzy ludowej wprowadzonej na bagnetach Armii Radzieckiej po 1945 r. Awans sędziego, także ten finansowy, uzależniony był wyłącznie od kwestii politycznych. Gwarantem utylitarnej roli sędziów i sądów dla systemu miało być także ich upartyjnianie. Członkostwo w PZPR2 albo w partiach satelickich (ZSL, SD) stało się zjawiskiem powszechnym, stanowiącym przepustkę do kariery sądowej. W latach 80. XX wieku do komunistycznej partii PZPR w sądach powszechnych należało około 60% sędziów, w Sądzie Najwyższym około 70%, a w sądach wojskowych – około 90%. Znakiem tamtych czasów była usługowa rola sędziów, którzy zajmowali się nie tylko rozliczaniem „wrogów władzy ludowej”, ale także tuszowaniem jej zbrodni.

W dniu 7 marca 1989 r. w Magdalence miało miejsce jedno z najważniejszych z magdalenkowych spotkań „strony opozycyjnej” z przedstawicielami władz PRL. Właśnie wówczas przyjęto zbliżony do końcowego kształt „okrągłostołowego” kontraktu, kończącego rewolucję „Solidarności „Wszystko co było później przypominało już tylko teatr, bo było jedynie realizacją magdalenkowych ustaleń” konstatował Sławomir Cenckiewicz w jednej ze swoich prac3. Właśnie tam w rządowej wilii „Zawrat” zawarte zostały kluczowe ustalenia również w kwestii przyszłego systemu władzy sądowniczej, powoływania sędziów oraz odpowiedzialności za delikty z okresu ancien regime’u. Postanowiono, że poza obszarem zainteresowania pozostaną takie tematy dotyczące sędziów jak lustracja, pojmowana jako ujawnienie współpracy sędziów ze służbami PRL i ewentualnie konsekwencje tego faktu, jak dekomunizacja pojmowana jako wprowadzanie administracyjnych ograniczeń w sprawowaniu stanowisk w sądownictwie dla osób, będących członkami partii komunistycznej, czy nawet zawężeniu tych ograniczeń do osób tylko sprawujących funkcje w aparacie partyjnym oraz weryfikacja czyli wprowadzenie odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej za delikty orzecznicze z czasów PRL-u. Dyskusje jak i ustalenia gremiów z „podstolika ds. prawa i reformy sądów” dotyczyły kwestii drugorzędnych nie podejmując w zasadzie żadnej akcji, dotyczącej „kardynalnych” tematów uzgodnionych uprzednio w decydenckim gronie. Ustalono również, że stworzony zostanie system, w którym sami sędziowie będą decydować o składzie personalnym korpusu wymiaru sprawiedliwości po 1989 r., kluczowym elementem wdrożenia której to strategii stało się utworzenie Krajowej Rady Sądownictwa.

Szlachetny postulat, aby odebrać siłom politycznym wpływ na kształtowanie sposobu doboru sędziów, został dyskretnie ukryty i zmanipulowany. Większość członków Krajowej Rady Sądownictwa miała być wybierana przy użyciu mechanizmu niezapewniającego równego dostępu do służby publicznej. Stworzony został system, w którym zagwarantowano uprzywilejowaną pozycję sędziom ówczesnych sądów wojewódzkich i Sądu Najwyższego. Sposób generowania kandydatów na sędziów, sędziów wyższych instancji oraz sędziów Sądu Najwyższego został tak skonstruowany, aby każdorazowy kandydat na sędziego uzyskał poparcie sędziów sądu wojewódzkiego (zdominowanych przez starych niezlustrowanych, niezdekomunizowanych sędziów), a w przypadku Sądu Najwyższego – sędziów tego sądu. System ten nosił cechy „oligarchicznej kooptacji” ze wszystkimi tego systemu patologiami.

Wobec wyżej podanych aberracji systemu prawnego i faktycznej deformacji służby sędziowskiej w okresie bezpośrednio poprzedzającym utworzenie Krajowej Rady Sądownictwa oraz przyjętej strategii tworzącego się nowego systemu, skład KRS, jego sposób funkcjonowania, efekty pracy nosiły cechy faktycznej kontynuacji systemu komunistycznego.

Spośród sędziów sądów powszechnych do Krajowej Rady Sądownictwa I kadencji zostali powołani wyłącznie sędziowie sądów wojewódzkich. Wśród członków pierwszego składu Krajowej Rady Sądownictwa znalazło się 16 byłych lub aktualnych członków partii komunistycznej, z czego większość do samego końca istnienia tej monopartii, 5 członków ugrupowań satelickich (3 w ZSL a 2 w SD), 2 sędziów, którzy skazywali osoby niewinne w stanie wojennym (1 sędzia sądu powszechnego i 1 sędzia sądu wojskowego), 3 rejestrowanych jako „TW”4 (okoliczność o tyle istotna, gdyż niezależnie od wyroków sądów lustracyjnych co do 2 z tych osób wydanych wiele lat później, pozostawali oni po prostu zarejestrowani jako „TW” ze wszystkimi tego faktu możliwymi implikacjami). Modus operandi KRS w istotnych elementach wskazywał na brak dyskontynuacji systemowej.

Tytułem przykładu przywołać można głosowanie nad spełnianiem kryterium formalnym czasu pełnienia obowiązków w charakterze sędziego Józefa Iwulskiego, przyjęcia braku wymogu odbycia aplikacji i zdania egzaminu sędziowskiego czy prokuratorskiego przez kandydatów do pierwszego składu Sądu Najwyższego czy też przyjęcie stanowiska o niedopuszczalności weryfikacji sędziów komunistycznych.

Efektem pracy Krajowej Rady Sądownictwa kadencji 1990-1994 było ustalenie kandydatów na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego, którego skład osobowy miał zostać na nowo ukształtowany oraz sędziów sądów apelacyjnych, które powstały w wyniku transformacji ustrojowej.

W obu przypadkach przeszłość komunistyczna kandydatów nie była relewantnym kryterium oceny. W efekcie 18 osób mających na koncie skazywanie osób niewinnych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego w latach 1945-1989 oraz 2 uwikłane w działalność agenturalną na rzecz służb PRL, rekomendowano do Sądu Najwyższego a kilkadziesiąt osób (sędziów), stosujących represje sądowe wobec opozycjonistów w latach przed 1989 rokiem, rekomendowano do sądów apelacyjnych.

Krajowa Rada Sądownictwa w następnych kadencjach funkcjonowała w analogiczny sposób, powielając wzorce utrwalone w I kadencji. W żaden sposób nie kontestowała przeszłości komunistycznej czy też stosowania represji sądowych w okresie PRL-u kandydatów na sędziów oraz przedstawiała kolejnym Prezydentom Rzeczypospolitej kandydatów na sędziów różnych sądów i szczebli wyłonionych, zgodnie z kluczem środowiskowych koterii. Wytworzony został stan rzeczy, w którym znaczna część korpusu sędziowskiego funkcjonowała jako beneficjenci systemu.

System ten, funkcjonujący ponad ćwierć wieku, stworzył strukturę zakotwiczoną tak głęboko, że wszelka jego zmiana musiała była postrzegana jako niepodobieństwo uderzające w podstawy ustrojowe naszego państwa.

Dlatego przekazanie, zgodnie z art. 4 Konstytucji RP, uprawnień Narodowi – chociaż pośrednio - w zakresie kreowania kształtu trzeciej władzy ustawą z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw, spotkało się z tak ostrą, zaciekłą i systemową reakcją środowisk sędziowskich, które w tym obszarze podjęły wielokierunkowe działania o charakterze par excellence politycznym, znajdując w tym poparcie niektórych ugrupowania polityczne i organizacjach ponadnarodowych. . Działania te w obszarze pragmatyki funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości polegające w szczególności na sabotowaniu inwestytury sędziowskiej poprzez stosowanie pozaprawnych kryteriów oceny powołań na stanowiska sędziowskie wszystkich sądów i szczebli, rezonowały przemożnie, powodując stopniowo niedowład owocujący coraz mniejszym zaufaniem społecznym.